Blog kota Gucia i jego przyjaciół ... portal Domowe Tygrysy
![]()


| Kochasz koty? My też! Zaproś tu swoich znajomych! Mru, mruuu ... |
Na dzień dobry
Kramik kotów
ABC każdego kota
Koty rasowe
Nasza kocia społeczność
Rozrywka i hobby
Portalowy świat
Nasza oferta i usługi
bezpłatna reklama
reklamy sponsorowane
usługi fotograficzne
pozostałe usługi
Za namową p. Aleksandry Sawickiej (z którą często sobie klikamy w emailach o kocich takich tam ...) otwieram dla Was naszego, domowo-redakcyjnego bloga. Będzie to miejsce w którym poznacie nasze Domowe Tygrysy, które z nami mieszkają - a że doszedł (co niektórzy bywalcy wiedzą) nam nowy przecudny kocio - będzie tu rósł sobie z nami ... Poznacie jego oraz całej trójki historie, przygody, zmartwienia ... Zaczynamy - ale żeby zacząć musimy się cofnąć o co najmniej dwa, jakże ważne tygodnie ...
2 sierpnia 2009r., niedziela
Stało się ... jesteśmy umówieni na odbiór wymarzonego kociaka ...
Od razu było powiedziane, że pojedziemy w trójkę - ja, Irena i córka.
200km przed nami, na dzień zapowiadają upał ... Ale co tam ... jedziemy.
GPS bez problemu doprowadził nas na miejsce, wychodząc z auta patelnia. Duży betonowy blok, nieśmiało sprawdzam raz jeszcze kartkę z numerem mieszkania - to tu. Dzwonimy ...
Już na górze przywitał nas Pan Łukasz - hodowca swoich persich uciech. W domu gromada kocich maluchów bawiła się w najlepsze. I padło w końcu pytanie - czy wiemy który to ten nasz. Irena od razu wskazała bezbłędnie pociechę która miała z nami powrócić do domu. Pan Łukasz szczegółowo omawiał co i jak, co wolno, czego unikać ... W pewnym momencie szok. Kot pije z poidełka jakie ma nasz królik ... no więc od razu pytanie - o co tu chodzi? Różne wynalazki widziałem, fontanny aby woda była w ruchu, koty pijące wodę prosto z kranu, standardowa miska z wodą, ale z poidełka dla królika?
I tu "zdradza" nam swój sekret. Jego koty nauczyły się pić tak wodę, co chroni ich długie futerko przed ciągłym jego moczeniem. Sprytne, ale na pierwszy rzut oka dziwne ...
Zapomniałbym się pochwalić, że kocia mamy niejako po znajomości (ale to inny temat). Pan Łukasz upewniwszy się, że jego pociecha trafia w dobre ręce przekazał nam jego książeczkę zdrowia, rodowód z klauzulą iż będzie to kot domowy i bezwarunkowo wykonamy zabieg kastracji. Taka była też nasza telefoniczna umowa. Już na dowidzenia otrzymaliśmy sporą dawkę jego persiego jedzenia byśmy nie musieli biegać od razu do sklepu ... Ostatnie pożegnanie, wracamy ...
Schodzimy na dół, otwieramy drzwi klatki schodowej, wita nas istne piekło - patelnia i grubo ponad 30'C. No więc zostawiam dziewczyny z kociakiem w cieniu a sam idę odpalić auto i schłodzić wnętrze klimą ... Po chwili dołączają i moja propozycja: może odwiedzimy jeszcze p. Olę Sawicką? zaproszenie mamy a to po drodze ...
No i wszystko jak w książce ... Jest obok pałacykowy dom, wita nas przemiła osoba, wprowadza na swe włości, pokazuje koci ogród i "dziwne" zabezpieczenie by jej domownicy nie poszły w tango ... (p. Olu trzymam za słowo, że znajdzie Pani czas na instrukcję dla Wszystkich z foto jak zabezpieczyć ogród gdy mamy kota ... dział rady i przepisy czeka!). Poznaliśmy kocich domowników wylegujących się w dzikim ogrodzie - ach mówię Wam - piękny widok ...
Kawa, ciasto, opowieści, pytania o portalu jaki robimy i tak zleciała ponad godzina ...miło siedziało się w chłodnym domu ... ale czas wracać ...
Znów 200km dzieli nas do domu ... kocio tylko przez miasto lekko zaniepokojony - ale gdy tylko wyjechaliśmy na równą drogę zasnął w najlepsze. Na autostradzie drogowskazy informowały o 35' upale i drodze nagrzanej do 58"C - i w takie dni tylko dziękować za klimę ...
Dojechaliśmy ... no i teraz trzeba wyczaić jak zareagują nasze dwa koty na nowego ... Wchodzimy do domu kotów nie widać. Upał więc śpią gdzieś po kątach ...
Kocio nieśmiało stawia pierwsze kroki na nowym ... lekko przestraszony i ciągle w pobliżu nas ...
Zbliża się wieczór pojawiła sie Kiara ... wchodzi do dużego pokoju i ... ZOBACZYŁA GO !!! Lekki stop, przyjrzenie z daleka ... i w długą, zupełnie jakby ducha zobaczyła. Pobiegła ... jak się za chwilę okazało przekazać wieści Emi. A Emi - musicie wiedzieć - to królowa matka ... tak ją w rozmowach nazywamy. To ona rządzi w domu kocim światem ... Spokojnym krokiem przyszła sprawdzić co jest grane. Jest, zmierzyła malca wzrokiem a ten wesoło do niej. No tego było chyba za dużo ... zjeżyła się jak nigdy wcześniej, stanowczy syk z prychem ... Mały - nic z tego, lepiej nie podchodź ... I tak zakończył się dzień.
Jest dylemat i problem. Mały kot z lekka przestraszony otoczeniem, z niby kotami do których nie da się podejść. Kiara która widziała ducha i schowała się w najdalszym pokoju ... No i obrażona na tą sytuację Emi, która zamiast do nas jak zwykle do łóżka "wyprowadziła się" do łazienki ... DOM WARIATÓW. Jeszcze muszę dodać, że to nie cały zwierzyniec. Mamy przecież jeszcze pidbulla - ale innego. Jest nim królik miniaturka - Filip - choć powinna być Filipczyca, ale to okazało się po fakcie gdy miała już imię. Dlaczego pidbull? Filip to królik który cały dzień biega beztrosko po dywanie w dużym pokoju i ten dywan jest według niego jego. A więc ktokolwiek by się tam nie pojawił, jest potencjalnym intruzem i on przepędza go swoim dziwnym "warkiem" - czy jak to tam nazwać, jednocześnie "groźnie" startując do intruza. Nigdy nic złego nikomu nie zrobił, nas to bawi ... bo już nie jedna osoba zwiewała ... a Fifi ma z tego nie lada satysfakcję. No i obawialiśmy się jego reakcji na malca ... ale to był szok. On mógł beztrosko przebywać na terytorium królika bez żadnych konsekwencji ... DOM WARIATÓW 2. I żeby było mało, wieczorem po zamknięciu Fifiego w jego klatce, mały położył się koło jego klatki i tam zasnął ... Nie przygotowana podusia, nie inne legowisko, nie łóżko tylko dywanik przy klatce ...
Aby nie było dziwnych nocnych spotkań z rezydentkami jedną kuwetę na razie umieściliśmy w dużym pokoju ... obok otrzymane jedzonko i miskę z wodą - bo poidełko musiało zostać dla Fifiego - dla kotka kupimy jutro ...
tak minął pierwszy dzień persia w naszym domu ...
jeszcze tylko sterszczę Wam dwa tygodnie od tego dnia i będziemy na bieżąco ...
To mój blogowy debiut, zatem komentarze wskazane ...
zobacz co wydarzyło się później

Miło się czyta!
To ja dziekuję, że Państwo w tym całym zamieszaniu znaleźli czas, aby do mnie zajrzeć.
A mały persio, który jeszcze nie miał imienia, zwiedzał pokój prawie brzuszkiem po podłodze, i bardzo grzecznie poszedł zwiedzać też....kuwetę!
Śliczny i puchaty. I takie ma wielkie oczy! A jaki długi ogonek!
Panie Grzegorzu, a gdzie fotka "dwóch cudów", która zrobiłam w pokoju? Hę?
Pozdrawiam i zyczę samych blogowych sukcesów!

Marta. O jakie "razem" ci chodzi? Bo trwa spekulacja. Ja obstawiam że o Irenę, Irena że o p. Olę ...

Marto, bardzo dziękuję za miłą recenzję mojej twórczości, nie ukrywam że bardzo bym chciała móc dawać od siebie więcej, ale jak to w życiu bywa cierpię na chroniczny brak czasu. Praca zawodowa zajmuje mi połowę doby, więc resztę która pozostaje muszę podzielić między dom (czyli Grzegorz i dzieciaki), kochane kociaki, królika i portal. Blog od początku był "konikiem" Grzegorza, kocha to robić i chyba trochę się zawiódł na twojej wypowiedzi, bo to wrażliwy facet (na komplementy i dowody uznania). W tej chwili pracuję nad kolejnym artykułem, materiały już są zebrane, ogólny zarys też już jest, więc jak tylko wygospodaruję chwilkę to zbiorę to wszytko w całość i na pewno się pojawi. Zapraszam zatem do regularnych odwiedzin.

Nasze strony o kotach: www.domowe-tygrysy.info - na niej jesteś * hostingkota.pl * www.tigri-domestiche.it * Katalog sprawdzonych stron oraz portal tematyczny: www.hdtv-sat.eu .
Odwiedź je.